Strona główna » Badania usability

Po co mi testy? Sam jestem użytkownikiem!

8 marca 2010 napisała Iga [ 3 odpowiedzi ] Drukuj wpis

Być może zdarzyło Wam się kiedyś spotkać klienta, który w ramach oszczędności postanowił sam przeprowadzić testy użyteczności – na sobie. Skoro testy robi się z udziałem użytkowników, to równie dobrze kierownik projektu może je przeprowadzić na sobie – w końcu też jest użytkownikiem. Mam nadzieję, że poniższa lista pomoże nam wszystkim przekonanie „oszczędnych” klientów, że to nie jest to samo. A może przekona także tych, którym przyszedł do głowy podobny pomysł.

5 powodów, dla których w testach użyteczności nie wystarczy klient

Drogi kliencie / kierowniku projektu / producencie / szefie / właścicielu startup’a*:

1) nie jesteś grupą docelową

Celem testów z użytkownikami jest zobaczenie projektu ich oczami, przez pryzmat ich doświadczeń. W zależności od wiedzy, doświadczenia, wieku i innych cech demograficznych użytkownicy napotkają różne problemy, a testy użyteczności dadzą różne wyniki. Trzeba więc dobrać osoby, które mają podobne charakterystyki i doświadczenia, jak nasi prawdziwi użytkownicy. Tylko w ten sposób uzyskamy wartościowe wnioski. Przeklikanie strony internetowej z grami dla dzieci przez wszystkich specjalistów od e-marketingu w firmie nie jest tym samym, co kontakt 10-latków ze stroną.

Termin „książki kucharskie” może być dla twórców jedyną sensowną nazwą dla zestawienia przepisów użytkownika, zaś dla odbiorcy, który po raz pierwszy korzysta ze strony, termin będzie kojarzony z recenzjami książek kucharskich.

2) wiesz więcej o projekcie, niż wszyscy jego użytkownicy razem wzięci

Nawet, jeśli należysz do grupy odbiorców i sam korzystasz ze strony/aplikacji/gry na co dzień, to dysponujesz znacznie większą wiedzą na temat projektu, niż jego typowy użytkownik. Znasz założenia produktu, przeznaczenie stworzonej aplikacji, mechanikę działania poszczególnych funkcjonalności i przyczyny użycia takich, a nie innych terminów.

Twoja wiedza o projekcie

Jeśli testujesz swoją stronę, to wiesz, gdzie trzeba kliknąć, aby wyszukać kurs językowy, a gdzie, żeby rozwiązać test. Twój użytkownik nie tylko nie wie gdzie, on nie wie, że na stronie jest w ogóle wyszukiwarka kursów i co to są te testy  językowe.

Wiedza o założeniach projektu skutecznie ogranicza możliwości znalezienia wielu problemów, które wynikają właśnie z niewiedzy użytkowników i  z braku doświadczenia. Interakcja takiej osoby z projektem pozwala wyeliminować wiele błędów, z których istnienia nie zdawalibyśmy sobie sprawy, gdyby nie prawdziwi użytkownicy.

3) użytkownik nie jest ekspertem

Użytkownicy nie są ekspertami w usability czy projektowaniu interakcji. Ich rola w badaniach nie polega na znalezieniu problemów i podaniu dla nich rozwiązań. To badacz decyduje, które z obserwacji na testach są faktycznie istotne. To projektant decyduje, jaki projekt będzie odpowiednim rozwiązaniem. Do tego potrzeba wiedzy, krytycznego spojrzenia i przede wszystkim dużego doświadczenia. Tutaj też jest pole dla „szóstego zmysłu ux” – wyczucia, co jest dobrym user experience, a co niekoniecznie.

Nie każda kwestia, która wydaje się  trudnością dla klienta, będzie nią dla pozostałych użytkowników. Klient mając przyzwyczajenia z firmowego intranetu może oczekiwać rozwiązania, do którego nawykł. Jednak takiego nawyku nie będzie miał żaden internauta, nie korzystający z tego intranetu.

Projektant i specjalista użyteczności powinni umieć odgraniczyć własne preferencje i przyzwyczajenia od wyników badań. Jednocześnie muszą umieć krytycznie spojrzeć na rezultaty i zadecydować, które zjawiska są faktycznie problematyczne, w jakim stopniu i jak można je rozwiązać. Często też u podstaw powierzchownych błędów leży większa przyczyna, którą na pierwszy rzut oka trudno zauważyć. Rolą doświadczonego badacza jest odnalezienie faktycznego źródła problemów.

4) prawdziwy użytkownik zawsze zaskakuje

Użytkownicy zaskakująNawet badacze z wieloletnim doświadczeniem są zaskakiwani przez trudności napotykane przez użytkowników na testach. To jeden z ciekawszych aspektów tej pracy. Brak kontaktu prawdziwych użytkowników z projektem pozbawia Cię możliwości odkrycia problemów i zagadnień, na które sam nigdy byś nie wpadł.

Przykładem takiego zaskakującego dla twórców strony odkrycia była sytuacja, kiedy jedna z użytkowniczek skojarzyła ikony symbolizujące serwisy fabryczne z oznaczeniem na mapie Górnego Śląska **.

5) jesteś bardziej doświadczonym internautą, niż typowy użytkownik

Prawdopodobnie korzystasz z Internetu na co dzień, znasz branżowe portale, przeglądasz strony konkurencji i znasz na wylot rozwiązania, jakie stosują na swoich stronach. To czyni z Ciebie bardziej doświadczonego użytkownika strony czy aplikacji, niż Twoja grupa docelowa. Masz więc odpowiednie oczekiwania i wiedzę, które sprawiają, że inaczej korzystasz z projektu, niż nowy użytkownik witryny.

Czasem bywa wręcz odwrotnie. Jeśli projekt kierowany jest do wąskiej grupy pasjonatów, specjalistów i ekspertów, to twórca projektu może posiadać zbyt małą wiedzę o rozwiązaniach swojej konkurencji, potrzebach niszy czy specjalistycznej wiedzy, jaką posiadają członkowie grupy celu. W takiej sytuacji warto wrócić do punktu 1) zestawienia.

Podsumowując, drogi kliencie / kierowniku projektu / producencie / szefie / właścicielu startupa* – w testach użyteczności możesz wziąć udział, jeśli nie tworzyłeś analizowanego projektu i nie znasz jego założeń, oraz zostałeś zakwalifikowany do grupy celu projektu. W przeciwnym razie pozostaje Ci rola obserwatora, która zapewni Ci znacznie więcej korzyści.

* niewłaściwe zignorować :)

** zob:  Prezentacja z case study redesignu Amica

Autorka

Iga Mościchowska

www: http://witflow.com
Managing Partner i UX Director w firmie WitFlow. Z zamiłowania projektant interakcji i badacz użyteczności, z wykształcenia socjolog. Szkoli, wykłada na AGH, występuje na konferencjach branżowych. Pracowała m.in. dla marek: Amica, Agora, eBay Classifieds, Egmont, Maspex Wadowice, MSZ, Polskapresse, PWN.pl, Vattenfall, a także dla licznych startupów. Czytaj więcej
Tagi:
  • ja

    Pierwszy!

  • marta

    Ja przepraszam ale mnie ktoś szkolił, że badania nie są na kimś tylko z czyimś udziałem ;)

  • http://uxbite.com Iga

    To bardzo dobrze Cię szkolił :)

    Ale jeśli pijesz do pierwszego zdania, to zakładam, że klienta mogli nie szkolić w tym temacie i może chcieć przeprowadzić badania „na sobie” ;)