Strona główna » Projektowanie interakcji

Mit trzech kliknięć

16 czerwca 2010 napisała Iga [ 6 odpowiedzi ] Drukuj wpis

Jednym z bardziej nielubianych przeze mnie mitów użyteczności jest ten mówiący o trzech kliknięciach. W swojej pracy zawodowej spotkałam się kilkakrotnie z całymi koncepcjami opartymi tylko i wyłącznie na tej jednej tezie – wszystko musi być dostępne dla użytkownika w 3 kliknięciach. Ostatnio przypomniałam sobie o tym micie na konferencji SparkUp, kiedy został on powtórzony przez jednego z prelegentów (swoją drogą odsyłam do relacji Basi z tejże konferencji).

O co chodzi z tymi kliknięciami?

Zasada o trzech kliknięciach zakłada, że użytkownicy nie lubią klikać i każde kolejne  powoduje niechęć do dalszej eksploracji serwisu. Jest to jedna z bardziej znanych „reguł” webdesignu. Jedna z jej wariacji mówi, że po trzech kliknięciach użytkownik nie znajdując poszukiwanej informacji rezygnuje z wykonania zadania. Inny wariant tej tezy mówi, że użytkownicy wraz z kolejnym kliknięciem tracą satysfakcję z używania aplikacji.

W myśl tej tezy jedni gromadzą olbrzymie ilości odnośników, kolejni tworzą gigantyczne porcje treści, a jeszcze inni nagminnie stosują overy (treści pojawiające się po najechaniu myszką na element), aby tylko uniknąć klikania.

Jak badanie UIE obaliło mit

Zespół User Interface Engineering postanowił sprawdzić, na ile zasadna jest teza o trzech kliknięciach, co zostało opisane w artykule Joshua Portera. W tym celu przeanalizowano dane z badań, w których wzięło udział 44 użytkowników, wykonując w sumie 620 zadań i ponad 8000 kliknięć. Badacze nie znaleźli statystycznie istotnej korelacji pomiędzy ilością kliknięć użytkowników, a sukcesem w poszukiwaniu informacji. Osoby, które klikały 25 razy w trakcie zadania, nie były bardziej skłonne do zaprzestania, niż osoby, które zrobiły to 3 razy. Prawie nikt z resztą nie zrezygnował z wykonywania zadania po trzech kliknięciach.

User Interface Engineering sprawdziło także, czy jest związek między poziomem satysfakcji z wykonywania danego zdania na stronie, a ilością kliknięć użytkownika. Procent niezadowolonych użytkowników nie różni się znacząco dla różnej długości ścieżki użytkownika. Zakres poziomu zadowolenia wyniósł od 46% do 61% dla różnych ilości kliknięć.

Z drugiej strony, prawdopodobnie każdy, kto przeprowadził choć kilka testów użyteczności potwierdzi, że użytkownicy często narzekają na zbyt długie docieranie do celu na witrynie.

Skoro nie chodzi o kliknięcia, to o co?

Ilość kliknięć można uznać za fałszywą metrykę – to nie ich liczba jest przyczyną frustracji, jest ona jedynie objawem rzeczywistego problemu – niskiej efektywności działań i poczucia zagubienia na stronie. Użytkownicy tak naprawdę nie mają nic przeciwko klikaniu, pod warunkiem, że każde jest uzasadnione i w istotny sposób przybliża ich do osiągnięcia zamierzonego celu.

Jeśli dostarczymy użytkownikom odpowiednią porcję informacji w odpowiednim czasie, to prawdopodobnie nawet nie zauważą oni, jak długą ścieżkę pokonali. Takie płynne zwiększanie objętości i trudności informacji Susan Weinschenk nazywa stopniowym ujawnianiem. Dzięki podzieleniu informacji na mniejsze części, posegregowane według poziomu skomplikowania i szczegółowości, zwiększamy szansę na to, że użytkownik zapozna się z treścią, na dodatek zrobi to ze zrozumieniem.

Zresztą sprawdźcie sami, którą stronę bylibyście bardziej skłonni przeczytać w poszukiwaniu informacji o transporcie w danym kraju?

Dodatkowe kliknięcie?

Czy cała treść na jednej stronie?

Czy reguła 3 kliknięć jest całkiem nieprzydatna?

Oczywiście nie. Jeśli witryna nie zawiera wielu treści, nie ma potrzeby mnożyć bytów. Jednak w przypadku dużego serwisu, zawierającego wiele artykułów i informacji, posegregowanych na mnóstwo kategorii, kurczowe trzymanie się reguły trzech kliknięć może być katastrofalne w skutkach. Lepiej więc mówić o ogólnej wskazówce „Nie zmuszaj użytkownika do niepotrzebnego,
nieuzasadnionego klikania”
niż o konieczności upychania treści całego serwisu w trzech krokach. Pamiętać także należy, że są sytuacje, kiedy klikanie jest korzystne dla doświadczenia użytkownika.

Warto poczytać:

Weinschenk, S. (2010) 100 Things You Should Know About People: #33: Bite-Sized Chunks Of Info Are Best. http://www.whatmakesthemclick.net/2010/05/07/100-things-you-should-know-about-people-33-bite-sized-chunks-of-info-are-best/

Porter, J. (2003) Testing the Three-Click Rule. http://www.uie.com/articles/three_click_rule/

Robertson, J. (2009) The three clicks myth. http://www.steptwo.com.au/papers/cmb_threeclicks/index.html

Autorka

Iga Mościchowska

www: http://witflow.com
Managing Partner i UX Director w firmie WitFlow. Z zamiłowania projektant interakcji i badacz użyteczności, z wykształcenia socjolog. Szkoli, wykłada na AGH, występuje na konferencjach branżowych. Pracowała m.in. dla marek: Amica, Agora, eBay Classifieds, Egmont, Maspex Wadowice, MSZ, Polskapresse, PWN.pl, Vattenfall, a także dla licznych startupów. Czytaj więcej
Tagi: , ,
  • http://www.ergo-age.com Masza

    No i niby wszystko super.
    Ale wątpliwości budzi metoda badawcza (nie opidana w artykule – fakt, ale coś da się wywnioskować) która zakłada jednen „słuszny” scenariusz dotarcia do celu, która zawiera pełnie informacje oczekiwane przez urzytkownika. Takie założenie badawcze jest błedne ponieważ przedstawia pewien szczególny przypadek, najczęściej nierealizowalny w sposób praktyczny w serwisie. Częstrzym przypadkiem jest fragmentacja informacji i jej równomierne (ze statystycznego punktu widzenia) rozłożenie w przypadkowych miejscach i poziomach zagłebienia.
    Co to oznacza dla użytkownika ? Ano tyle, że urzytkownik musi pamiętać ścieżki dostępu do poszczególnych poziomów zagłębienia. Reprezentacją tego jest właśnie wykres satysfakcji i jego znacznie odchylenie w okolicach punktu 6 kliknięć. Na podstawie tego można wnioskować, że stndardowy urzytkownik jest w stanie zapamiętać strukturę do 6 poziomów zagłebienia, potem przestaje zapamiętywać kroki co jest zobrazowane małymi wachnięciami satysfakcji i jest mu wszystko jedno czy tych kliknięć będzie 7,8 czy 25.
    Proponuję przeprowadzić prosty eksperyment polegający na konstrukcji rozwijanego menu i sprawdzić szybkość interpretacji sturktury przez urzytkownika przy 3 poziomach zagłębienia i przy np 9 (już nie mówię o 25). I określić poziom satysfakcji urzytkownika… 15% różnicy między pozimami to bardzo dużo, no powiedzmy 11$ a 4% to błąd statystyczny ..
    Dochodzi do tego zagadnienie związane z harmonijnym i ciągłym dostarczaniem informacji urzytkonikowi a każda interakcja to próg który trzeba przeskoczyć.. no chyba że piszemy bardzo nudny tekst i kombinujemy jak nie uśpić czytającego ;)

  • http://www.ergo-age.com Masza

    BTW, odnośnie przykładów pokazanych w tekście. Na polskiej wersji strony tekstu jest raptem na dwa ekrany. Jednakże nieumiejętne formatowanie bloków tekstowych, absurdalne powielanie nazw i linków (zamiast podlinkowanych nazw) powoduje że dostajemy dziewięc wiader literek. Więc z tą polską wersją nie jest tak źle.

    Co jeszcze głupsze – rózne rodzaje środków transportu zostały wrzucone na jedną płachtę (zaburza to hierarhizację informacji, bo wszystkie środki maja w rzeywistości ten sam priorytet atrakcyjności a ich ułożenie jeden po drugim wprowadza układ master-slave) zamiast ich separacji w lewym menu (i opisania każdej metody oddzielnie). Jaka korzyść ? Zachowujemy tą samą długość ścieżki dostępu co w oryginale a jednocześnie segregujemy informacje.
    No dobra, ale to już zupełnie inna działka, z zarządzania informacją :)

  • http://hekate-design.pl Helena

    Bardzo dobry tekst – przyznam się, że sama nie stosuje się do zasady trzech kliknięć. Wolę, żeby treść była po prostu dostępna, a sposób dotarcia do niej – przejrzysty. Wydaje mi się, że nie jest ważne, ile tych kliknięć będzie, lecz to że w czasie procesu dotarcia wciąż odnosimy wrażenie(nie fałszywe), że jesteśmy coraz bliżej celu – to jest jakiś rodzaj motywacji do dalszego poszukiwania.

  • http://uxbite.com Iga

    Dzięki :)
    Tak, dokładnie o to mi chodziło w artykule, ważniejsze od ilości klików jest przeświadczenie, że zbliżam się do celu i wkrótce do niego dotrę, a przy tym treści są odkrywane zjadliwymi częściami.

  • http://www.ergo-age.com Masza

    Heh, i właśnie to uczucie jest zgubne w przypadku serwisów. Uczucie zbliżania się do celu urzytkownika jest realizowane jedynie wtedy gdy struktura informacji twórcy pokrywa się z wyobrażeniem struktury informacji jej odbiorcy. A jak pokazuje doświadczenie – rzadko kiedy to się pokrywa.
    Nie wiem jak wy, ale ja się szybko nudzę bezsensownym klikaniem bo mam ciekawsze rzeczy do zrobienia niż przebijanie się przez labirynt linków. Jeżeli mam się zaklikać na śmierć to wolę zdać się na wójka Google i po prostu zmienić serwis.. a to najgorszy scenariusz.
    No sorka ale ta obrona zaklikania się na śmierć do mnie nie przemawia.

    Wiem czego zabrakło w tym badaniu – alternatywy !
    Alternatywy dla badanej grupy aby mogli zmienić serwis lub zastosować inne mechanizmy wyszukiwania.
    To i klikali do upadłego.. no bez sensu to badanie..

  • Pingback: Magia numerów: Trzy kliknięcia i ani jednego więcej « UX Labs - codzienne źródło wiedzy o user experience