Strona główna » Wzorce projektowe

Lista życzeń i user experience

7 grudnia 2010 napisała Ewa [ 1 odpowiedź ] Drukuj wpis

Lista życzeń (wishlist) to, moim zdaniem, szalenie ciekawe zjawisko z punktu widzenia użyteczności. Jest to narzędzie ogromnie przydatne zarówno dla obdarowywanego, który może liczyć na prezenty, które autentycznie sprawią mu radość, jak i obdarowującego, któremu oszczędza mnóstwo czasu, rozmyślań i obaw o nietrafiony podarunek. Mimo to ludzie niespecjalnie chętnie korzystają z tej funkcji, szczególnie w naszym kraju. A jeśli już, to częściej wykorzystują ją w roli schowka. Czemu tak się dzieje?

Niezależnie od tego, czy mówimy o listach życzeń wewnątrz sklepu internetowego czy gromadzącymi produkty z wielu miejsc Internetu, głównym problemem jest komunikacja między autorem listy a potencjalnymi darczyńcami. Tutaj najsilniejszą barierą jest prawdopodobnie kultura – wstydzimy się używać list życzeń. Dokładniej – głupio nam dzielić się nimi z innymi. Bo i jak to? Mam zwrócić się do rodziny i znajomych: „cześć, zbliżają się moje urodziny/imieniny/święta, kupcie mi to i to”. Z tej perspektywy listy życzeń jawią się jako synonim bezczelności, chciwości, roszczeniowości i pewnie jeszcze paru innych „ości”. Można powiedzieć, że ich user experience jest krępujący.

Sprawa wygląda zupełnie inaczej z drugiej strony. Z punktu widzenia osoby, która szuka prezentu, lista życzeń to niemal błogosławieństwo – odpada głowienie się nad tym, co już taki solenizant ma i co mu sprawi radość. Czysta oszczędność nerwów i czasu. Szczególnie, jeśli nie jesteśmy bardzo blisko zżyci i nie orientujemy się na tyle w swoich wzajemnych gustach.

Postrzeganie listy życzeń

Problem z listami życzeń to pozycjonowanie ich jako antidotum na kiepskie prezenty:

Listy życzeń kojarzone są ze złym doświadczeniem nietrafionych prezentów.

Listy życzeń kojarzone są ze złym doświadczeniem nietrafionych prezentów.

Nawet jeśli faktycznie tworzę taką listę po to, aby ustrzec się przed kolejnymi rajstopami na Dzień Kobiet, to jak ja mam taki komunikat (i link do tej strony) przekazać moim wspaniałomyślnym darczyńcom? Równie dobrze mogę zadzwonić i powiedzieć „nigdy nie podobają mi się prezenty od Ciebie”.  Nie jest to grzech tylko niespodzianki.pl. W spocie reklamowym prezenty.allegro.pl także jesteśmy straszeni wizją otrzymania kompletnie nietrafionych prezentów. A nazwa serwisu Chce.to też nie pomaga zapomnieć o roszczeniowym charakterze tego narzędzia ;)

Warto mocniej podkreślać, że lista życzeń to narzędzie pomocy dla innych, inspiracji, pomysłów. Przeniesienie ciężaru z „samolubnego, rozkapryszonego solenizanta” na „błogosławieństwo dla poszukujących prezentu” od razu zmienia jej odbiór.

Sposoby powiadamiania

Z powyższego punktu wyrasta równie delikatna kwestia informowania swoich znajomych i rodziny o stworzonej dla siebie liście życzeń. Jak to zrobić, by nie wyjść na bezczelnego?

Metody bezpośredniego powiadamiania, które dotąd przeważały w systemach list życzeń (szczególnie w wewnętrznych listach różnych sklepów) to głównie wysyłanie maila znajomym. Osobiście nie wiem, czy bym się kiedykolwiek odważyła na taki gest :)

Zdecydowanie lepszym rozwiązaniem niż wciskanie znajomym listy jest umożliwienie im znalezienia jej samemu. Mniej „push”, więcej „pull”. Listy życzeń powinny zdjąć z użytkownika krępującą konieczność nagabywania znajomych, a dostarczyć jak najwięcej możliwości samodzielnego odnalezienia listy użytkownika, jak np. wishlist.com czy polskie chce.to:

Wyszukiwanie list życzeń znajomych spośród posiadanych kontaktów [chce.to].

Wyszukiwanie list życzeń znajomych spośród posiadanych kontaktów (chce.to).

Tutaj nie do przecenienia jest także rola mediów społecznościowych. Wystarczy udostępnić użytkownikowi funkcję, dzięki której będzie mógł np. umieścić w swoim profilu link do listy życzeń i zrobi to o wiele chętniej niż kiedykolwiek zdecyduje się wysyłać ją mailem konkretnym osobom.

Social media na Wishlist.com.

Social media na Wishlist.com.

Bariera logowania

O tym, że wymuszanie logowania negatywnie wpływa na poziom sprzedaży napisano już niejedno i wiele się od tego czasu zmieniło na lepsze. Listy życzeń też na tym skorzystają, gdy zostaną wyzwolone od konieczności tworzenia kont. Nadal można spotkać serwisy, gdzie przed obejrzeniem czyjejś listy życzeń trzeba się zarejestrować (szczególnie w sklepach). To już na wstępie zniechęca odwiedzających – nawet tych, którzy przekierowani z listy życzeń znajomego są silnie zmotywowani do zrobienia zakupu.

Zapisanie swojej listy życzeń będzie już wymagać utworzenia konta. Można to wymaganie także złagodzić za pomocą tzw. leniwej rejestracji („lazy registration”) lub oferując możliwość logowania z wykorzystaniem Open ID czy Facebook Connect.

Logowanie z Open ID na Wishlistr.com

Logowanie z Open ID na Wishlistr.com.

Aktualność

Aby lista życzeń faktycznie spełniała swoją funkcję musi być aktualna. W tym celu pomocne jest:

  • Informowanie na liście o czasie ostatniej aktualizacji.
  • Możliwość oznaczenia już kupionych lub zarezerwowanych produktów. Oczywiście tak, by obdarowywany nie wiedział przez kogo :)

    Możliwość rezerwacji produktu z listy życzeń (przykład z Wishpot.com).

    Możliwość rezerwacji produktu z listy życzeń (przykład z Wishpot.com).

Inna grupa docelowa

Projektując sklep staramy się jak najbardziej dostosować go do możliwie sprecyzowanych grup docelowych. Na koniec warto też przypomnieć o użytkownikach, którzy przyszli kupić komuś prezent (np. rodzic lub starszy brat dla nastolatka). Jeśli trafili tutaj z listy życzeń, mają wysoką motywację, aby zakupu dokonać. Jednak nie zrobią tego, jeśli serwis nie będzie użyteczny także dla użytkowników spoza głównej grupy docelowej.


Źródła:

Nielsen – Wishlists, Gift Certificates, and Gift Giving in E-Commerce

Autorka

Ewa Sobula

www: http://www.linkedin.com/pub/ewa-sobula/30/407/694
UX designer w Sabre Airline Solutions. Umiejętności badawcze i analityczne rozwijała na socjologii, by lepiej rozumieć użytkowników. Równolegle uczyła się tworzenia serwisów internetowych, by poznać technologiczne możliwości i ograniczenia. Teraz z przyjemnością łączy te kompetencje projektując i badając serwisy. Czytaj więcej
Tagi: , , , ,
  • http://chce.to Marek Małachowski

    Prowadząc chce.to zauważyliśmy, że „roszczeniowość” samej chcelisty zależny w głównej mierze od tego w jaki sposób i kiedy ją pokazujemy znajomym. Jeśli faktycznie przed świętami wyślemy do nich tylko adres chcelisty, to jest to w polskiej kulutrze dość nieeleganckie (choć i tak skutczne :). Zdecydowanie lepszym pomysłem jest prowadzenie takiej chcelisty w miarę regularnie, kilka razy w roku podesłać ją do znajomych z informacją „zobacz co ciekawego znalazłam w sieci”. Zreszta sama funkcjonalność serwisu właśnie ma temu sprzyjać, wspomniane w artykule powiadomienia na email czy chociażby możliwość połączenia chcelisty ze swoim kontem na Facebooku. Jeśli uda nam się przełamać stereotyp, że chcelisty robimy tylko na święta i na urodziny, to powstaje z tego dość ciekawe narzędzie :)

    PS. Warto też zauważyć, że chociażby w przypadku Chce.to w tej chwili ponad 73% użytkowników stanowią kobiety. Jest tak mimo, że kampanie reklamowe prowadzone były w serwisach nieprofilowanych, albo wręcz z przewagą mężczyzn. Oznacza to, że kobiety mają znacznie większą potrzebę gromadzenia i dzielenia się informacjami o ciekawych produktach. Stąd też od pewnego czasu musimy to uwzględniać także w aspekcie budowy serwisu.