Strona główna » Użyteczność

Dobry projektant powinien myśleć – wywiad z Markiem Kasperskim

4 stycznia 2012 napisała Iga [ 4 odpowiedzi ] Drukuj wpis

Z okazji Nowego Roku publikujemy krótką serię najbardziej inspirujących naszym zdaniem wywiadów z ludźmi branży UX. Raz w miesiącu będziecie mogli poczytać, jakich odpowiedzi na 5 pytań udzielili nam rozmówcy, w ramach przygotowywania Raportu UXbite: Kariera w UX.

Na pierwszy ogień idzie wywiad z Markiem Kasperskim – filozofem, kognitywistą, projektantem i strategiem, obecnie właścicielem firmy ThinkLab i serwisu nakanapie.pl.

Iga Mościchowska: Jak zaczęła się Twoja przygoda z projektowaniem  interakcji?

Marek Kasperski

(c) Marek Kasperski

Marek Kasperski: Tak naprawdę w moim przypadku należałoby chyba przywołać trzy takie etapy.

Pierwszy etap, to była fascynacja problematyką psychologii kognitywnej i neuropsychologii. A jako, że mam umysłowość raczej nastawioną na praktykę, poszło to w kierunku praktycznego wykorzystania wiedzy o aspektach poznawczych człowieka i w zainteresowanie ergonomią. Tu wpływ na mnie miały zarówno studia z zakresu kognitywistyki na UMK w Toruniu, jak i późniejsza praca w Akademii Sztuk Pięknych w Gdańsku i bezpośrednia bliskość osób zajmujących się na co dzień ergonomią i wzornictwem – oni mieli duża wiedzę nt. aspektów cielesnych, ja trochę wiedziałem o funkcjonowaniu percepcji ludzkiej i wpływu na design. W tym czasie redagowałem też dla Helionu -One Press polską edycję „Mind Hacks” (tłum.: „100 sposobów na zgłębienie tajemnic umysłu), która to książka w klarowny sposób opisuje nie tylko działanie ludzkiego umysłu, ale także sposoby by działanie to wykorzystać do życia codziennego, w tym projektowania.

Drugi bodziec to zajęcia z tworzenia stron WWW, które odbywałem w pracowni multimediów w Instytucie Pedagogiki, gdzie z racji swoich studiów kognitywistycznych uczęszczałem. Tam miałem pierwszą styczność z kodowaniem na potrzeby WWW (chociaż nie pierwszą styczność z kodowaniem, gdyż uczęszczałem także na ćwiczenia z metod Sztucznej Inteligencji, gdzie pisałem gry w Scheme).

W końcu trzeci element układanki to książki. Dużo czytam i różnych rzeczy. Z racji zainteresowań, o których mowa wyżej, trafiłem w końcu na Jakoba Nielsena czy Marka Pearow. Wtedy już było dla mnie jasne, czym się będę zajmował przez kolejne lata.

Potem już sprawy potoczyły się szybko – za sprawą Andrzeja Sienkiewicza trafiłem do zespołu projektowego grono.net. Potem, po około roku, dostałem propozycję objęcia stanowiska dyrektora w polskim oddziale MRM Worlwide. Każda z tych prac dała mi wiedzę pozwalającą poprowadzić ThinkLab.pl.

Komu Twoim zdaniem jest łatwiej w „branży użyteczności” – ścisłowcom czy humanistom?

Trudno powiedzieć. Sam jestem raczej taką hybrydą ścisło-humanistyczną. Wszak filozofia jest bardziej humanistyczna, acz moja specjalizacja (logiczno-ontologiczna) i 4 lata logiki matematycznej, praca magisterska z zakresu teorii sztucznej inteligencji – wyraźnie pokazują, że w moim przypadku nie ma jasnego podziału.

Tu raczej chodzi o pewne podejście do pracy, pewne cechy charakteru, niż wykształcenie. W pracy projektowej przydaje się wiedza i humanistyczna (trzeba interesować się ludźmi), i z zakresu nauk ścisłych (trzeba mieć jako taką wiedzę na temat technologii, które wyznaczają pewne granice w pracy).

Jaki kierunek studiów Twoim zdaniem będzie najbardziej korzystny dla młodych ludzi, którzy chcą rozpocząć karierę w UX?

Powiedziałbym, że filozofia – bo daje dobry warsztat z zakresu myślenia. A w głównej mierze praca projektowa polega na myśleniu – wcale nie na rysowaniu. By coś narysować, trzeba wiedzieć co, i trzeba mieć to o tyle przemyślane, by wiedzieć, że to ma sens, będzie łatwe w użyciu, da wymierne korzyści i… powali konkurencję na kolana. To się robi głową a nie Axure!

Jakich cech charakteru szukałbyś u kandydatów na stanowisko Junior Interaction Designer?

Dociekliwości i krytycznego myślenia. To są dwie podstawowe cechy, którymi – według mnie – powinien się charakteryzować dobry kandydat na projektanta.

Główny problem z projektantami polega na tym, że są zbyt mało krytyczni – również wobec siebie i swoich rozwiązań. Albo kopiują bez pamięci, albo wykonują coś, co im zlecono (bez zastanowienia co to daje serwisowi, i czy na pewno wdrożenie danego rozwiązania pomoże w uzyskaniu założonych celów, a nie pogorszy innych spraw).

Dobry projektant powinien myśleć. Jak będzie umiał to robić, to w każdej chwili będzie potrafił narysować projekt – wystarczy mu wtedy długopis i kartka by tworzył świetne rozwiązania, bez konieczności stosowania wyrafinowanych narzędzi.

Jest jeszcze inny problem – jest też taka część projektantów, którzy zamiast na projekcie skupiają się na byciu projektantem. Tych bym raczej omijał, chyba, że faktycznie są na tyle zdolni, że ich „bycie projektantem” nie byłoby na co dzień większym problemem.

Jak zachęciłbyś młodych ludzi do zainteresowania się tematyką user experience?

To trudne, bo ja przeważnie robię na odwrót. Mówię, jakie to fatalne, ile czasu na to trzeba poświęcić, wyrzeczeń. Że jak chce łatwo w życiu, to lepiej niech wybierze co innego, że projektowanie to raczej nie dla niego. Wtedy widzę komu naprawdę zależy na tym, by projektować, a kto chce się tym zajmować  ze względu na modę. Ci drudzy i tak pewnie nie zostaliby nigdy projektantami, bo w międzyczasie pojawiłyby się inne modne zawody, jak chociażby teraz specjalista ds. social media. Ci pierwsi przynajmniej nigdy nie powiedzą, że ich zwodziłem, że to prosty kawałek chleba. Po faktycznie ta praca jest wymagająca. Aczkolwiek zapewne dlatego kochamy to, co robimy. Bo na co dzień mamy sprawdzian naszej prawdziwej miłości ;)

Autorka

Iga Mościchowska

www: http://witflow.com
Managing Partner i UX Director w firmie WitFlow. Z zamiłowania projektant interakcji i badacz użyteczności, z wykształcenia socjolog. Szkoli, wykłada na AGH, występuje na konferencjach branżowych. Pracowała m.in. dla marek: Amica, Agora, eBay Classifieds, Egmont, Maspex Wadowice, MSZ, Polskapresse, PWN.pl, Vattenfall, a także dla licznych startupów. Czytaj więcej
Tagi: , , , , , ,
  • Emilka

    Marku, dużo piszesz o systemowym podejściu, czyli dostrzeganiu pracy projektanta jako fragmentu większej całości. Podkreślasz rolę myślenia przy projektowaniu, ale nie wspominasz za bardzo o fazie analizy efektów. Czy wynika to z faktu, że uznajesz to za kwestię oczywistą? W naszej pracy nie zawsze mamy dostęp do danych – statystyk, wyników finansowych. Szczególnie w agencjach charakter pracy polega na tworzeniu, wypuszczaniu i zapominaniu o projektach (krótki cykl życia projektów marketingowych). Jak ważna jest wg Ciebie ewaluacja zaprojektowanych rozwiązań w samodoskonaleniu warsztatu przy uwzględnieniu specyfiki agencji, startupow, własnego biznesu?

  • http://ui.blox.pl Marek Kasperski

    Emilka, dziękuję za interesujące i dość rozległe pytanie. (Tak mi przyszło do głowy, że z chęcią bym odpowiedział na nie w formie wideo – Iga, może zrobicie takie wideo sesje?).

    Powracając jednak do meritum Twojego pytania.
    Masz rację – a w sumie jest to nawet racja oczywista – że badanie efektów pracy, czyli np. poziomu użycia rozwiązań, które zostały zaprojektowane i zaimplementowane, jest bardzo istotne w procesie życia produktu. Zdaje się, że to nawet taki nowy trend jest w projektowaniu, gdzie podkreśla się znacznie etap zbierania danych zwrotnych w celu optymalizacji rozwiązań (kilkukrotnie zetknąłem się z tym w opracowaniach, które czytałem w ostatnim czasie). Jednak nie przeceniałbym tego ‘odkrycia’, bo jest to także prawda dość oczywista. Przy czym – pytanie, które zadałbym, to czy powinien to robić projektant? I pewnie są tu – jak zwykle ;) – dwie szkoły: 1) tak, 2) nie.

    Tak, bo wydaje się rzeczą naturalną, że projektant najlepiej wie, co dane rozwiązanie powinno robić i chce się dowiedzieć czy to robi oraz jeśli nie robi tego, co powinno, jak to zmienić.

    Nie, bo to kolejna funkcja którą miałby się zajmować projektant w firmie – już bada, doradza, uczestniczy w budowaniu strategii, a teraz jeszcze przejmuje role analityczne.

    Zapewne jest tak, że byłoby świetnie mieć na pokładzie człowieka, który jest wstanie robić wszystko i kompetentnie wszystkim się zajmować. Ale to raczej świat idealny. Dla mnie wystarczy, jak po implementacji projektant spotka się po jakimś czasie z człowiekiem od biznesu oraz człowiekiem od analityki webowej i porozmawiają razem nt. efektów wprowadzonej zmiany/rozwiązania.

    Druga sprawa, że dość naturalnie życie pokazuje, kto czym się zajmuje w danej organizacji i kultura firmy bądź jej wielkość, wpłynął na to, czy projektant będzie się zajmował analityką czy nie. Jak np. w małych firmach, startupach, każdy zajmuje się wieloma różnymi sprawami, bo zawsze brak rąk do pracy, tak w dużej organizacji można sobie pozwolić na głębsze podziały.

    Powracając do kwestii ‘myślenia’ – wielokrotnie życie mi pokazało, że analizując wprowadzenie danej zmiany w serwisie tylko na poziomie myślenia o tym „załóżmy, że TO zostało wdrożone – co dalej?”, można było uniknąć wprowadzania niepotrzebnych rozwiązań (czy nawet szkodzących), o których ktoś potem by się dowiedział np. z analityki webowej.

    Mam nadzieję, że to wyjaśnia mój punkt widzenia.

  • Emilka

    Myślę, że to jest bardzo wyczerpujące wyjaśnienie. Dzięki szczególnie za zwrócenie uwagi na wagę umiejętności przewidywania skutków z wyprzedzeniem

  • Emilka

    A za video sesjami jestem jak najbardziej na TAK :)