Strona główna » Projektowanie interakcji

Mit „szybko i dobrze”, czyli dobry design potrzebuje czasu

11 września 2012 napisała Barbara [ 2 odpowiedzi ] Drukuj wpis

Całkiem niedawno K2 opublikowało oficjalne statystyki godzinowe prac przy tworzeniu nowej wersji serwisu PKO BP:

  • 1 100 h  (czyli ponad 6.5 miesiąca) pracy działów Strategii, Design i UX
  • 1 500 h poświęconych na analizę
  • 11 000 h pracy działu IT
  • 700 h poświęconych testom quality
  • 700 h pracy content edytorów
  • 2 800 h pracy działu Client Service

Dają one świetny obraz tego, ile czasu potrzeba, aby stworzyć dobry projekt. Dlaczego o tym piszę? Bo coraz częściej spotykam się z sytuacjami, kiedy czas przeznaczany na projekt jest nierealnie wręcz krótki. Czasem wynika to z wymagań klienta, który zgłasza się do specjalistów usability przyparty do muru w ostatniej fazie tworzenia produktu. Czasem ze strategii samych wykonawców, którzy konkurują zarówno terminem realizacji projektu jak i ceną. Znam realia rynku, zdaję sobie sprawę, że czas to pieniądz. Jednak jest pewna różnica pomiędzy „napiętym”, a „niemożliwym do zrealizowania” harmonogramem. I jest również pewne maksimum pośpiechu, na które jestem w stanie się zgodzić. Projektowanie, czyli myślenie koncepcyjne i rozwiązywanie problemów wymaga czasu. A jego brak na rożnych etapach, może znacząco zaważyć na jakości projektów.

Zaplanuj czas na…

Tworząc plany i harmonogramy warto zawsze przewidzieć czas na działania, które pozytywnie wpływają na jakość projektu:

  • Dogłębne rozumienie problemu – to właściwie fundament dobrego projektu, który paradoksalnie jest bardzo często minimalizowany lub wręcz pomijany ze względu na brak czasu. Najczęściej po de briefingu przechodzi się od razu do projektowania.  Na zrozumienie problemu i kontekstu składa się poznanie specyfiki branży, celów biznesowych klienta, potrzeb użytkowników i ograniczeń technologicznych. Te aspekty możemy poznać i zrozumieć w czasie warsztatów strategicznych z klientem, poprzez badania grupy docelowej, w toku licznych analiz.
  • Generowanie pomysłów – kiedy już zrozumiemy  problem można przystąpić do szukania rozwiązań. Ten etap jest mocno kreatywny i czasem emocjonalny. Burze mózgów, szkicowanie, współprojektowanie z użytkownikami  pozwalają wypracowanie różnych możliwych dróg, ale również popatrzenie na projekt z różnych perspektyw.
  • Ocenę pomysłów i wybór najlepszego rozwiązania – aby z wygenerowanych pomysłów wybrać ten najbardziej odpowiedni, potrzeba czasu na zdystansowanie się do propozycji, zrozumienie ich, a czasem również na wstępną ewaluację z użytkownikami.
  • Dopracowanie projektu – kiedy już kierunek zostanie obrany czas zmierzyć się z bardziej szczegółowymi problemami funkcjonalnymi. Tutaj czas niezbędny jest do zaprojektowania innowacyjnych (a nie sklonowanych!)  i użytecznych rozwiązań oraz dopracowania szczegółów. Bardzo ważne, aby zaplanować miejsce na wewnętrzne iteracje, konsultacje z członkami zespołu projektowego oraz konstruktywną krytykę.
  • Przetestowanie rozwiązań – rekrutacja respondentów z grupy docelowej, stworzenie dedykowanego narzędzia badawczego, przeprowadzenie testów to tylko wierzchołek góry lodowej czasochłonnych zadań. W rzeczywistości, aby wyciągnąć z badań rzetelne wnioski i poprzeć je właściwymi rekomendacjami potrzeba czasu na analizę i namysł.
  • Optymalizacja – tworząc jakikolwiek produkt trzeba również przewidzieć zasoby na jego optymalizację. Na podejście, które można nazwać „gospodarskim”, a które zakłada ciągłe ulepszanie – rozwój funkcjonalności, redesign problematycznych aspektów i ponowne testowanie.

Dolce far niente

Planując długość trwania projektu, nawet przy intensywnych pracach, warto uwzględnić „czas na oddech”, czyli na pracę nie związaną bezpośrednio z zadaniem lub na czas wolny. Nie da się tworzyć rozwiązań 7 dni w tygodniu po 8h dziennie. A w każdym razie nie da się efektywnie i z korzyścią dla projektu. Trzeba pozwolić sobie i zespołowi zarówno na bierny odpoczynek, jak i odskocznię do innych działań.

Nieraz zdarzało mi się, że przy intensywnych próbach rozwikłania problemu zafiksowywałam się jakimś aspekcie i trudno było mi ruszyć z miejsca. Lekiem na taką „niemoc” było właśnie oderwania się od zadania -  spacer, przejażdżka na rowerze, pójście na pyszne ciacho. Czasem potrzebne  było odłożenie tematu na dzień czy dwa i zajęcie się innym tematem. Wtedy pojawiały się świeże pomysły i  rozwiązania problemu.

Taki tryb planowania prac w polskich firmach na dorobku jest ciągle trudny do zrealizowania. Natomiast, aby zachować wysoką jakość, zapobiec wypalaniu się pracowników i traceniu dystansu do swoich projektów firmy takie jak Google rezerwują w tym celu około 20% czasu swoich pracowników.

Nie czas na bylejakość

Napięty czas realizacji nie służy żadnej ze stron – ani klientowi, który najczęściej otrzymuje produkt gorszej jakości. Ani zespołowi projektowemu, który nie wykorzystując w pełni swoich możliwości traci satysfakcję z pracy.

Dlatego drogi projektancie – zaplanuj tak swój harmonogram, aby efekt końcowy był czymś, pod czym z chęcią się podpiszesz. A Ty, drogi kliencie, bądź świadom, że wypracowanie dobrego efektu końcowego wymaga czasu.

 

Autorka

Barbara Rogoś-Turek

www: http://witflow.com
Managing Partner i Research Director w WitFlow. Trenerka, prelegentka, propagatorka projektowania użytecznego i budzącego pozytywne emocje. Ewangelistka pracy grupowej. Po godzinach wyszukuje przejawy dobrego user experience i designu poruszając się na różowym rowerze po ulicach Wrocławia. Czytaj więcej
Tagi: , , ,